ROZDZIAŁ 3
Uporczywy
dźwięk telefonu wyrwał Marka ze snu. Poczuł, jak dotkliwy ból przeszył mu
czaszkę. Skrzywił się i nacisnął zieloną słuchawkę.
- Halo… - zachrypiał.
- Marek? Co ty masz taki dziwny głos? –
rozpoznał swoją żonę. – Trochę się martwię, bo dochodzi dwunasta, a ciebie
jeszcze nie ma.
- Przepraszam, skarbie. Późno poszedłem spać i
nie nastawiłem budzika. Zaraz się zbieram. Do godzinki powinienem się zjawić.
- Zabierz ten duży, obiadowy termos to
zapakuję do niego gołąbki. Czekam na ciebie.
- Już jadę, tylko ogarnę się trochę.
Rozłączył
się i chwiejnym krokiem ruszył do łazienki. Widok własnej twarzy w lustrze
przestraszył go nieco. Szara, zmięta z workami pod oczami. Wyglądał jak lump.
Rzeczywiście spał niewiele. Do domu wrócił o czwartej nad ranem. Nie był tak
bardzo pijany, ale i tak czuł, jak alkohol paruje z niego wszystkimi porami.
Zdążył tylko zdjąć spodnie i od razu rzucił się na łóżko. Teraz stał w łazience
w skarpetach, bokserkach i kompletnie wymiętej koszuli pachnącej jakimiś
perfumami i noszącej ślady szminki na kołnierzyku.
- O rany… - jęknął. – Gdyby Ula mnie takiego
zobaczyła, dostałbym za swoje…
Wszedł
pod zimny prysznic starając się spłukać z siebie te dziwne zapachy, którymi był
przesiąknięty. Wykąpany i przebrany w czyste ciuchy omiótł wzrokiem łazienkę.
Musiał koniecznie zaprać tę koszulę, w której imprezował. Nie mógł jej wrzucić
do kosza z brudami, bo Ula zaraz by się zorientowała w czym rzecz, a już na
pewno zaczęłaby dociekać, skąd te ślady szminki na kołnierzyku. Wsypał trochę
proszku do miski i wrzucił tę nieszczęsną koszulę. Jego wysiłki jednak nie
zdały się na wiele, bo jeszcze bardziej rozmazał tę krwistą pomadkę. – No nie… To nie chce zejść… - Mało myśląc
wyżął koszulę i wrzucił ją do foliowego worka. – Koniecznie muszę się jej pozbyć…
Wytarł
z grubsza podłogę i pamiętając o zabraniu termosu zjechał windą na parter.
Zanim wsiadł do samochodu pozbył się worka z koszulą i z sercem lekkim jak
piórko ruszył do Rysiowa. Po drodze wykonał telefon do Sebastiana.
- Pęka mi łeb, chłopie. Muszę szybko się
ogarnąć, bo przed chwilą dzwoniła Violka, że wraca autobusem do domu i pewnie
za chwilę tu będzie. Nie chcę, żeby coś podejrzewała. Rozłączam się. Na razie.
Marek
przywitał się z teściem i rodzeństwem Uli. Ją samą zastał w kuchni. Stała przy
piecu nalewając zupę na talerze. Podszedł do niej i objął ją w pasie.
- Witaj, słonko – szepnął jej do ucha.
Odwróciła się do niego z szerokim uśmiechem, który powoli zaczął znikać jej z
twarzy. Przyjrzała mu się uważnie.
- Co ty, piłeś? Jakoś nieszczególnie
wyglądasz.
- No co ty, Ula. Pracowaliśmy do późnej nocy.
Wypiłem tylko lampkę koniaku przed snem, ale to już w domu. Zmordowany jestem…
- To widać. Wyglądasz jakbyś balował całą noc.
- Wolałbym to niż siedzenie nad papierzyskami,
wierz mi. Co tak pięknie pachnie? – zmienił temat na bezpieczniejszy.
- Siadaj. Już podaję.
Esencjonalny
rosół pachniał bosko. To było to, czego teraz akurat potrzebował. Męczył go
kac. Poprosił o dolewkę.
- Pyszny – odpowiedział na zdziwione spojrzenie
Uli.
Sebastian
kończył się ubierać, gdy usłyszał zgrzyt klucza w zamku i ujrzał w drzwiach
swoją ukochaną.
- A coś ty taka obładowana? – wskazał ręką
reklamówki, które położyła na podłodze.
- Przywiozłam ci obiad. Zaraz podgrzeję.
Pewnie zgłodniałeś od wczoraj. Jadłeś coś w ogóle?
- Jeszcze nie… Późno wstałem. Pracowaliśmy do
późna…
Violetta
pokiwała głową ze zrozumieniem i przeszła do kuchni. Po chwili stawiała przed
nim parujące talerze z zupą i drugim daniem. Od samego zapachu zakręciło Sebastiana
w żołądku.
- Twoja mama świetnie gotuje – mruknął z
zadowoleniem. – A ty nie zjesz zemną?
- Już jadłam. To wszystko dla ciebie. Idę się
przebrać.
Odniósł
wrażenie, że jest jakaś przygaszona. Zazwyczaj na jego widok reagowała
entuzjastycznie nazywając go pieszczotliwie Sebulkiem. Dzisiaj nic takiego nie
miało miejsca. Kiedy wróciła do kuchni otulona szlafrokiem zapytał, czy coś się
stało.
- Nie… Dlaczego miałoby się coś stać?
- Jesteś dzisiaj jakaś nieswoja.
- Trochę boli mnie głowa. Wezmę tabletkę to mi
przejdzie.
Rzeczywiście
zażyła proszek i położyła się na kanapie w salonie.
Marek
przepuścił żonę przodem i tuż za nią wysiadł z windy. Oboje zatrzymali się przy
recepcji prosząc o klucze do gabinetów.
- Zjemy dzisiaj razem lunch? – zapytał. - Zamówiłbym
stolik w Baccaro?
- Naprawdę nie wiem… Mam strasznie dużo pracy…
- Ula popatrzyła na męża niepewnym wzrokiem.
- Ja to wiem Ula, ale przynajmniej tę godzinkę
moglibyśmy spędzić razem. Rzadko trafiają nam się takie okazje. Daj Turkowi coś
do roboty. Niech i on się wykaże.
- On wykazuje się przez cały czas. Haruje jak
dzika mrówka i jego dziewczyny także. Nawet pomyślałam o podwyżce dla nich.
Adamowi też chciałam podnieść stawkę. Zasłużył.
- No dobrze. Możemy pogadać o szczegółach przy
lunchu?
- OK. Zgadzam się.
- Przyjdę po ciebie – pochylił się całując jej
usta. – Miłego dnia, skarbie.
Wszedł
do sekretariatu witając się z Violettą i prosząc ją o kawę. Zasiadł za biurkiem
i uśmiechnął się do swoich myśli. Ta noc była bardzo upojna. Od dawna nie
kochali się z taką żarliwością i pasją. Uwielbiał, kiedy Ula była taka namiętna
i gorąca. Uwielbiał, gdy to ona przejmowała inicjatywę. To ich szaleństwo
trwało niemal pół nocy i było wspaniałe. W dodatku ten świetny pełen
temperamentu seks całkowicie zaspokajał jego potrzeby. Nie musiał pocieszać się
żadną panienką z klubu. W jakimś sensie czuł się rozgrzeszony, bo przecież nie
zrobił nic złego. Chciał jedynie poczuć się jak dawniej.
Kończyli
jeść. Przy posiłku omówili podwyżki dla działu księgowości. Firma stała dość
dobrze więc mogli pozwolić sobie na nieco wyższe kwoty niż zwykle.
- A swoją drogą pomyślałam, że chyba czas
najwyższy zatrudnić dla ciebie jakąś kompetentną asystentkę. Nawał pracy
zaczyna przerastać nas oboje. Ja nie chcę wracać do czasów, kiedy harowaliśmy
po nocach. To przecież bez sensu. Powiedz Sebie niech da ogłoszenie do prasy i
w internecie. Na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie pomocny.
- Skoro tak mówisz, to przekażę mu.
- Poza tym uważam, że już najwyższy czas na
dziecko. Bardzo tego pragnę. Czas ucieka, a my nie młodniejemy.
Ucałował
jej dłoń. On też pragnął maleństwa, chociaż z drugiej strony obecny stan bardzo
mu odpowiadał. Dziecko to odpowiedzialność i wielkie wyzwanie wychowawcze. A
jak okaże się kiepskim ojcem?
Dwa
razy do roku Marek objeżdżał szwalnie. Taka kontrola była potrzebna, bo często
ujawniała nieprawidłowości. Musieli znać konkretne liczby jeśli chodzi o straty
w sprowadzanym z zagranicy towarze i straty pochodzące ze zwyczajnej kradzieży
czy niegospodarności. Zwykle jeździła z nim Ula, ale ona teraz miała znacznie
więcej pracy niż kiedyś i nie mógł od niej tego wymagać.
- Sam nie mogę jechać, kochanie, bo nie ogarnę
tego. Doskonale wiesz, że to zbyt dużo roboty dla jednej osoby. Violetty nie
zabiorę, bo miałbym tylko podwójny kłopot.
- To może Seba mógłby jechać? Zajmie wam to
góra cztery dni. Przez ten czas mogłaby go zastąpić Milewska.
- Właściwie… to chyba najlepszy pomysł.
Lepszego bym nie wymyślił. Jutro z nim pogadam, ale nie sądzę, żeby odmówił.
Następnego
dnia poprosił przyjaciela do swojego gabinetu i z błąkającym się na ustach
tajemniczym uśmieszkiem streścił wczorajszą rozmowę z Ulą.
- Wygląda na to, że nadarza się znowu okazja,
żeby trochę poszaleć i odreagować. Zatrzymalibyśmy się w tym SPA pod Poznaniem.
To naprawdę świetne miejsce. Ty widziałeś jedynie folder, a ja tam byłem. Dobre
żarełko, wieczorne dancingi i mnóstwo świetnych trunków. Zregenerowalibyśmy się
piorunem, bo przecież mają tam całą bazę rehabilitacyjną. Co ty na to?
Olszański
rozciągnął pucołowatą twarz w szerokim uśmiechu.
- Oczywiście jestem za.
- W takim razie wyjeżdżamy w czwartek rano.
Będziemy mieć niemal cały dzień na obskoczenie przynajmniej kilku szwalni. Ja
zaraz dzwonię do ich dyrektorów, żeby skserowali dla nas najważniejsze
dokumenty. Tak będzie szybciej. Uwiniemy się w ciągu dwóch dni, a resztę czasu
spędzimy tak jak lubimy. Wrócimy w niedzielę wieczorem.
Wyjechali
bladym świtem o szóstej rano. Ula nie rozumiała tego pośpiechu, ale Marek
zapewniał ją, że im szybciej skończą tym prędzej wrócą do domu. Jak tylko
wyjechali na trasę szybkiego ruchu Marek mocniej nacisnął pedał gazu. Ruch był
bardzo słaby i mógł sobie na to pozwolić. Najpierw Środa Wielkopolska, następnie
Września, potem Kostrzyn i na końcu Poznań. To zamierzali objechać dzisiaj. Kto
wie, może jak pójdzie sprawnie to zdążą zaliczyć jeszcze ze dwie leżące w
pobliżu. Obaj byli podekscytowani tym wyjazdem i czekającymi na nich atrakcjami
w SPA. Kolejny raz nie byli dość czujni, żeby zauważyć podążający za nimi
ciemny Opel Astra. Lexus Marka najwyraźniej miał podpięty do podwozia czujnik
ruchu, bo mężczyzna kierujący Oplem zerkał od czasu do czasu na niewielki
monitor pokazujący lokalizację samochodu na mapie on-line.
No proszę czyżby ktoś wynajął prywatnego detektywa? Tak mi to wygląda. Tylko pytanie komu zależy na tym. Uli o to nie posądzam, ale coś mi mówi, że Viola ma z tym coś wspólnego. Od rodziców wróciła jakaś nie swoja.
OdpowiedzUsuńA panowie widać, że rozkręcają się w najlepsze.
Dziękuję Ci bardzo za tę część.
Cieplutko pozdrawiam późną porą.
Julita
Julita,
Usuńodnośnie do detektywa nic nie możemy zdradzić, ale z pewnością to zrozumiesz:) Panowie dopiero się rozkręcają, ale za długo to nie potrwa. Zapraszamy na następną część:) Pozdrawiamy Cię cieplutko i bardzo dziękujemy za wpis:)
Mareczek koniecznie "szuka guza". Wie, że przekracza granice, że Ulka nie wybaczyła by mu zdrady, a jednak balansuje nad przepaścią. Jeden wypad do klubu to za mało... Brnie w stronę kłopotów i sam się o nie prosi. Czy naprawdę ta odrobina szaleństwa jest aż tak ważna, by ryzykować utratą ukochanej kobiety?
OdpowiedzUsuńMam tylko nadzieję, że Dobrzański nie pasuje się jeszcze dalej. Już jest źle, gdy kłamie, pozwala sobie na flirt czy "niewinną" w jego przekonaniu bliskość z innymi kobietami. Niby wie, że robi źle, ale brnie w tą sytuację. A ktoś zbiera dowody przeciwko niemu. Bez względu na to, kto to jest problemy są nieuniknione.
Czy Ula pozwoli sobie wytłumaczyć sytuację? Czy może Marek zrobi jeden krok za dużo po którym już nie będzie powrotu do zaufania.
Niestety, ale ten powrót do przeszłości może go słono kosztować.
Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego tygodnia 💖💖💖
Dagmara,
UsuńMarek poczuł, że jeśli się postara, to Ula się nie dowie, a on przecież nic złego nie robi. On się tylko nieźle bawi. Uważa, że reset nikomu nie zaszkodzi, ale trochę się myli:) Zapraszamy na następny rozdział:) Przesyłamy serdeczności i bardzo dziękujemy za komentarz:)
Oj nieładnie! Jak tak dalej pójdzie, to Markowi zabraknie koszul;) Ciekawe co wtedy nakłamie Uli? Miśka pozdrawia
OdpowiedzUsuńMiśka,
Usuńspokojnie, Marek ma dość dużo koszul i nikt nie zauważy braku jednej z nich:) Dziękujemy za komentarz. Najserdeczniej pozdrawiamy:)
Wreszcie ktoś mówi o dziecku;) Mam nadzieję, że ta nowa rola w życiu uspokoi Marka. Dzieci to ciągła adrenalina;) Pozdrawiam Sylwia
OdpowiedzUsuńSylwia,
Usuńdziecko to niby naturalna kolej życia małżeńskiego, ale nie zawsze się udaje lub nie zawsze jesteśmy na to gotowi. Co do ciągłej adrenaliny, to zgadzamy się w stu procentach:) Serdecznie pozdrawiamy i bardzo dziękujemy, że zajrzałaś:)
Ten głupi łeb powinien Markowi pęknąć na miliony kawałków albo chociaż kac gigant powinien go dobić! Ula to pewnie nie ma takich zapędów, ale Violetta to pewnie zabije swojego Sebulka za te kłamstwa! Czekam na next. Pozdrowienia;) Kara
OdpowiedzUsuńKara,
UsuńUla jest absolutną pacyfistką, hihihi:) Marek postępuje głupio, ale nie można mu źle życzyć, ale zapewnimy, że i tak dostanie za swoje:) Pięknie dziękujemy za wpis. Najserdeczniej pozdrawiamy:)
Cwaniaczek! Wie dobrze, że źle zrobił. Teraz chce być sprytny i zaciera ślady "zbrodni". Ciekawe jak długo będzie o tym pamiętał? Do czwartku;) Pozdr
OdpowiedzUsuńMarek z Sebastianem nieźle zabalowali, ale nie do tego stopnia aby nic nie pamiętać. Marek, mimo wszystko, nie chce robić Uli przykrości i dlatego, tak jak napisałaś, zaciera ślady "zbrodni". Zobaczymy, czy mu się uda? Cieszymy się, że zajrzałaś i zostawiłaś ślad. Przesyłamy serdeczności:)
UsuńOj Marek, Marek! Twierdzi, że nie są mu potrzebne panienki, ale wygląda to zupełnie inaczej. Powinien pamiętać, jak to było poprzednio. Znowu chce szukać Uli? Oczekując na kolejny czwartek serdecznie pozdrawiam;) Jolka
OdpowiedzUsuńJola,
UsuńMarek kocha Ulę, ale twierdzi, że potrzebuje chwili odskoczni. W wypadzie do klubu nie widzi niczego złego, bo przecież fizycznie nie zdradził Uli. Nie rozumie, że okłamywanie żony też jest pewnego rodzaju zdradą. Najserdeczniej Cię pozdrawiamy i pięknie dziękujemy za komentarz:)
Nie wiem, czy pomysł z asystentką dla Marka jest trafiony? Znowu będzie romans w pracy? Marek teraz jest nieprzewidywalny. Przesyłam ciepłe pozdrowienia;) Daga
OdpowiedzUsuńDaga,
UsuńUla zaproponowała przyjęcie asystentki, bo mają mnóstwo pracy i nie chce już tak długo pracować, Wierzy Markowi i uważa, że dzięki rezolutnej asystentce Marek będzie miał mniej pracy:) Serdecznie pozdrawiamy i bardzo dziękujemy, że zajrzałaś:)
Faceci, to jednak śmieszni są z tą swoją wiarą, że popijawa z poprzedniego wieczora nie zostanie wykryta przez ich partnerki;) Ula od razu się zorientowała, że Marek wczoraj pił! Ma nosa, to może szybko się zorientuje, że Marek ją okłamuje? Do następnego czwartku. Pozdrowienia. Edyta
OdpowiedzUsuńEdyta,
Usuńdużo prawdy jest w tym, co napisałaś:) Być może to nasz szósty zmysł:) Ula bardzo kocha Marka i wierzy mu bezgranicznie. Do tej pory Marek w małżeństwie nie przysparzał jej powodów do uruchomienia jakichkolwiek podejrzeń. Przesyłamy serdeczności i dziękujemy za komentarz:)
Sebastian mimo kaca zauważył dziwne zachowanie Violetty. Może tak jest, bo ktoś jej już doniósł o baletach Sebastiana? Szkoda mi dziewczyn, bo tutaj chyba i Violetta jest rozsądna? Coś mi się zdaje, że dość szybko będą cierpieć Z ogromną chęcią przeczytam kolejny odcinek. Pozdrawiam;) Iza
OdpowiedzUsuńIza,
Usuńzarówno Marek, jak i Sebastian naprawdę kochają swoje wybranki. Jednak to uczucie nie powstrzymało ich przed popełnianiem głupot. Sytuacja nie będzie komfortowa dla nikogo. Bardzo dziękujemy za odwiedziny na blogu. Serdecznie pozdrawiamy i zapraszamy na kolejny czwartek:)
Jak Marek będzie sobie wmawiał, że będzie złym ojcem, to jeszcze się to sprawdzi?! Nie ma co panikować, jakoś miliony ludzi doskonale sobie radzi z wychowaniem maluchów. Ale Marek ma rację, że dzieci wywracają życie do góry nogami. Pozdrawiam i do następnego razu;) Nina
OdpowiedzUsuńNina,
Usuńmasz absolutną rację, co do wywracania życia do góry nogami:) Niestety nie ma żadnej szkoły uczącej sztuki wychowywania potomstwa, a nie jest to najłatwiejsza sztuka:) Pozdrawiamy Cię najserdeczniej i bardzo dziękujemy za wizytę na blogu:)
Opis skacowanego Marka jest bardzo sugestywny, ale z drugiej strony zdjęcie Marka jest super! Wygląda po prostu nieziemsko, a nie jak menel;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo dziękujemy za miłe słowa zawarte w komentarzu i także przesyłamy pozdrowienia:)
UsuńChwali się Uli i Markowi, że pamiętają o ludziach pracujących w firmie. Rzadko się zdarza, że "prywaciarze" potrafią się podzielić zyskami z pracownikami;) Pozdrawiam Mira
OdpowiedzUsuńMira,
UsuńUla i Marek bardzo dobrze wiedzą, że dobra pasa firmy jest spowodowana ludźmi tam pracującymi. Wiedzą też, że pracownik doceniony będzie się starał jeszcze mocniej, a dzięki temu i im będzie się wiodło lepiej. Bardzo dziękujemy za komentarz. Najserdeczniej pozdrawiamy:)
I znowu detektyw się pojawił. Pytanie tylko kto go wynajął? Wioletta coś mi podpadła z zachowane swoim. Druga typ to Paulina. Chociaż ta musiała uzbroić się w cierpliwość, bo przez sporo czasu żył tylko domem pracą i Ulą. Fajnie, że pojawiła się myśl o dziecku. Tylko żeby nie okazało się, że gdy Ula będzie przy nadziei, nie dowiedziała się o wyskokach męża i nie skończyło się poronieniem. Nie chciałabym być wtedy w skórze Marka i nie wybaczyłabym swojego zachowania.
OdpowiedzUsuńPóki co brak jednej koszuli nie zostało przez Ulę zauważone, ale jak zabraknie kolejnych, to może pytać. Pewnie ona zajmuje się garderobą męża i zauważy pusty wieszak. Chyba że chłopcy zainwestują w nowe i będą mieć w ukryciu.
Pozdrawiam miło.
RanczUla,
Usuńhahaha, pomysł z ukrytą osobną garderobą jest bardzo dobry:) Jednakże nie został tutaj wykorzystany. Większość niewiadomych już niedługo się wyjaśni. Serdecznie pozdrawiamy i pięknie dziękujemy za komentarz:) Oczywiście zapraszamy na następny rozdział.
Trzymam kciuki za to żeby się udało z maluszkiem;) Bo chyba Marek nie będzie kombinował aby się nie udało? Zawsze może być zmęczony lub może boleć go głowa, hahaha;) Do następnego. Pozdrawiam;) AB
OdpowiedzUsuńAB,
Usuńhihihi, pomysły dotyczące kombinowania Marka są zacne:) Mogłyby być wykorzystane w jakimś innym opowiadaniu:) Wielkie dzięki za wpis. Najserdeczniej pozdrawiamy:)
Zachowują się jak małe dzieci lub jak spuszczeni ze smyczy. To niewyobrażalne jak igrają z ogniem! Niby dorośli i doświadczeni życiowo ale zero myślenia o konsekwencjach. Serdecznie pozdrawiam Regina
OdpowiedzUsuńRegina,
Usuńkonsekwencje odreagowywania stresu już niedługo, Powinni je dość boleśnie odczuć. Zapraszamy na kolejne rozdziały:) Bardzo dziękujemy za komentarz. Przesyłamy serdeczności:)
SPA a w nim Marek i Sebastian?! To nie wróży niczego dobrego. Jeszcze ten ktoś, kto ich śledzi!? Przewiduję duże kłopoty! Czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam;) Ada
OdpowiedzUsuńAda,
Usuńpanowie czują się bezkarni, wyjeżdżają daleko od domu, wiedzą, że dziewczyny niczego się nie dowiedzą. Wszystko to spowoduje popuszczenie hamulców. Pozdrawiamy serdecznie i bardzo dziękujemy za wpis:)
Rozmowa Uli z Markiem o wyjeździe do szwalni przypomniała mi rozmowę Pauliny i Marka z serialu. Liczę tylko, że panowie nie pójdą na całość, tak jak Marek w serialu? Gorąco pozdrawiam Teresa
OdpowiedzUsuńTeresa,
Usuńhahaha, w serialu z Markiem jechała Ula, teraz jedzie Sebastian, więc na tym podobieństwa się kończą:) Zapraszamy na kolejny rozdział, w którym będzie więcej o ich pobycie. Bardzo dziękujemy, że zajrzałaś i najserdeczniej Cię pozdrawiamy:)
Violetta dźwiga obiadek dla swojego Sebusia, a on nawet po nią nie pojechał lub nie wyszedł na autobus! Tylko dlatego, że ma kaca giganta?! Do następnego czwartku. Pozdrawiam;) Ola
OdpowiedzUsuńOla,
Usuńgłówną winą Sebastiana jest to, że nie przewidział, że Violetta wróci obładowana. Poza tym wcześniej nie umówili się żeby po nią przyjechał. Zapewniamy, że nie zrobił tego specjalnie. Gorąco pozdrawiamy i bardzo dziękujemy za komentarz:)
Ciekawa jestem czy pójdzie im tak łatwo z potomstwem. Można dużo sobie planować, a realizacja dość często idzie swoją drogą. Przesyłam pozdrowienia
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest, bo przecież nie bez kozery istnieje przysłowie, że zdradź Panu Bogu swoje plany, a cię wyśmieje:) Bardzo dziękujemy za komentarz i także przesyłamy pozdrowienia:)
UsuńTym razem się udało. Ale grabią sobie, oj grabią. W tym SPA to może się film urwać i przekroczą granice. Bardzo mnie intryguje kto ich śledzi, bo jeśli to prywatny dedektyw to na czyje polecenie. Czyżby Paula się uruchomiła 🤔 żal mi dziewczyn, martwią się o tych swoich gagatków, obiadki pod nos podają, noce umilają a Oni muszą się odstresowywać😠 Ula myśli o dziecku a Mareczek już myśli o obowiązkach. A kto wie może Violka jest w ciąży i dlatego tak kiepsko się czuje albo co gorsza właśnie poroniła nim zdążyła powiedzieć Sebie. Oj, tyle pytań i cały tydzień czekania. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńHalina,
Usuńpanowie doskonale się bawią, wierzą, że świetnie się maskują i oczywiście nie czują się niczemu winni. Oni tylko chcieli poczuć się jak za dawnych lat. Zupełnie do nich nie dochodzi zdrowy rozsądek. Doś szybko tego pożałują:) Przesyłamy serdeczności i bardzo dziękujemy za komentarz:)